EM – te dwie litery są symbolem technologii, która może okazać się przełomem, jeśli chodzi o ekologiczną gospodarkę odpadami i użyźnianie gleby.

EM – co to właściwie jest?

EM to skrót od słów: „efektywne mikroorganizmy”. Nazwa oddaje skład preparatu: znajdują się w nim drobnoustroje, które aktywnie pomagają w poprawie właściwości gleby. Technologia ta została opracowana przez profesora Teruo Higa z japońskiego uniwersytetu Ryukyus. Jego ideą było znalezienie naturalnego sposobu na zwiększenie żyzności, który byłby alternatywą dla powszechnie stosowanych nawozów sztucznych. Korzenie tego pomysłu tkwią jeszcze w latach sześćdziesiątych, ale na szerszą skalę produkcję preparatów według pomysłu profesora rozpoczęto w 1982 roku. W Polsce EM pojawiły się w roku 1999, w rezultacie prywatnych i naukowych kontaktów z Japonią, Holandią oraz niemieckimi rolnikami ekologicznymi. W roku 2003 technologię tę zaprezentowano na XXXVIII Międzynarodowym Sympozjum Mikrobiologicznym w Rogowie.

Na czym polega pomysł ekipy z japońskiego uniwersytetu? Uczeni na początku badań zwrócili uwagę na pewną pułapkę w myśleniu o rolnictwie. W środowisku nietkniętym przez człowieka żyzność warunkowana jest ilością próchnicy w glebie. Niestety, ilość naturalnej próchnicy stale się zmniejsza, a odpowiedzialni za to jesteśmy my, ludzie. Obecnie w wyniku intensywnej produkcji rolniczej większość (ok. 70%) pól uprawnych na świecie ma zbyt kwaśną glebę. Ten błąd poprawia się innymi błędami: gleba odkwaszana jest wapnem, co uruchamia procesy odpowiedzialne za niszczenie flory mikrobiologicznej wytwarzającej próchnicę. Najżyźniejsza warstwa gleby znika, więc aby utrzymać wysokie plony, trzeba stosować nawozy sztuczne…i tak od początku. Ekipa naukowców z uniwersytetu Ryukyus zastanawiała się, czy nie ma sposobu na przerwanie tego błędnego koła. Efektem ich prac stała się swoista „szczepionka”: zestaw mikroorganizmów, które mają ze sobą współpracować przy poprawianiu fizycznych, chemicznych i biologicznych właściwości gleby.

W skład mieszanki wchodzi ponad 80 różnych drobnoustrojów. Według zapewnień naukowców, żaden z nich nie był modyfikowany genetycznie i są przystosowane do danych warunków. W praktyce oznacza to, że do środowiska zostaną wprowadzone tylko organizmy, które występują w nim naturalnie.
W mieszance efektywnych mikroorganizmów znajdują się między innymi:

  • bakterie kwasu mlekowego które mają silne właściwości sterylizujące i hamują rozwój wielu drobnoustrojów o niekorzystnym działaniu dla człowieka (m.in. salmonelli i bakterii coli) oraz przyspieszają rozkład materii organicznej, a w konsekwencji powstawanie próchnicy,
  • bakterie fotosyntezujące – niezależne, samożywne organizmy, które funkcjonują jak rośliny zielone, dzięki czemu tworzą pożyteczne substancje z wydzielin korzeni, materiału organicznego i szkodliwych gazów jak siarkowodór, wykorzystując do tego dwutlenek węgla CO2 z atmosfery, światło słoneczne i ciepło gleby. Wytwarzają m.in. aminokwasy, kwasy nukleinowe i substancje bioaktywne.
  • grzyby fermentujące które przyczyniają się do szybszego rozkładu materii organicznej
  • drożdże syntetyzujące antybiotyczne i pożyteczne dla roślin substancje z wydzielin m.in. bakterii fotosyntetyzujących. Ponadto produkują one hormony i enzymy aktywizujące podział komórek.

To nietypowy zestaw  – przed Teruo Higa uważano, że w „naturalnej szczepionce” dla gleby nie można połączyć bakterii tlenowych i beztlenowych. Sądzono, że te gatunki zniszczyłyby się wzajemnie, bez żadnego pożytku dla warstwy próchniczej. Tymczasem okazało się, że zamiast wpływać na siebie negatywnie, mikroorganizmy tlenowe i beztlenowe żyją w całkowitej symbiozie, gdyż produkty przemiany jednego są pożywieniem dla drugiego.

Dać zastrzyk ziemi

mikroorganizmyFizyczna postać „ratunku dla gleby” nie jest zbyt imponująca. Efektywne Mikroorganizmy to żółotbrunatna ciecz o słodko-kwaśnym zapachu, nieco przypominającym sfermentowany sok owocowy. Jednak w tej niepozornej cieczy kryją się tysiące organizmów, gotowych aby w glebie rozpocząć swoje działanie i rozłożyć szczątki organiczne na żyzną próchnicę.
Do aplikacji żółtej substancji nie są potrzebne skomplikowane przygotowania. Trzeba tylko aktywizować bakterie, gdyż preparaty dostępne w sprzedaży zawierają mikroorganizmy w formie „uśpionej”. Musimy je więc obudzić i sprawić aby zaczęły się mnożyć. Dokonamy tego, mieszając odpowiednią ilość preparaty z ciepłą wodą i zostawiając na tydzień. Przez ten czas musimy dbać, aby było im odpowiednio ciepło (lecz temperatura nie powinna przekroczyć 35 stopni). Woda, do której wlewamy mikroorganizmy, nie może być chlorowana ani skażona chemicznie w żaden inny sposób, a zbiornik, gdzie będziemy je przechowywać, nie powinien się znajdować w pobliżu pola elektromagnetycznego.

Potem zaś wystarczą opryski na powierzchni ziemi – mikroorganizmy dokonają reszty. Wydajność to około litr substancji na hektar rocznie. Mieszankę można stosować albo na polach uprawnych, lub też po prostu umieścić ją w kompostowniku, gdzie na 10 m sześciennych będziemy potrzebować ok. 0,5 litra.

Co powinniśmy osiągnąć? Podstawowym celem są oczywiście wyższe plony, ale Efektywne Mikroorganizmy mają także zdolność hamowania procesów gnilnych, które są źródłem chorób i szkodników. Wzrasta pojemność wodna, czyli zdolność przyswajania przez glebę wilgoci – co w praktyce oznacza większą odporność na susze, zaś gdyby spadły ulewne deszcze – mniejsze roztopy.

Bakterie kontra nawozy, czyli co użyźnia lepiej

Efektywne Mikroorganizmy wkroczyły na nasz rynek dopiero w 1999 roku. Technologia ta nie jest więc jeszcze powszechnie znana, a w niektórych zachwyty nad nią budzą pewien sceptycyzm. Ze względu na perspektywy, jakie otwiera przed rolnictwem ekologicznym, nie mogła zostać bez naukowego komentarza. Eksperymenty nad skutecznością Efektywnych Mikroorganizmów przeprowadziło wiele polskich uczelni rolniczych.
Naukowcy z Katedry Agronomii Wydziału Rolnictwa i Biologii warszawskiej SGGW technologię tę sprowadzili na polu doświadczalnym w Jaktorowie. Znajduje się tam Rolniczy Zakład Doświadczalny Chylice, uprawiający niezbyt zasobną i słabą w próchnicę glebę. Według relacji pracowników, stosowane tam od pięciu lat Efektywne Mikroorganizmy miały o wiele wyższą skuteczność w poprawianiu ilości plonów niż nawozy mineralne.

Technologią EM zainteresowała się także Politechnika Warszawska. Na stronie internetowej uczelni dostępny jest raport prof. Andrzeja Kuliga, który użył mieszanki mikroorganizmów w oczyszczalni ścieków w Łomiankach. Trwający ponad osiem miesięcy eksperyment przyniósł rezultat w postaci „wyraźnego obniżenia wartości stężeń badanych zanieczyszczeń”.

Zdolność EM do zmniejszania zanieczyszczenia może być nadzieją dla mieszańców terenów silnie zdegradowanych. W Japonii, gdzie wykorzystuje się ją już od dziesięcioleci, powstał program rewitalizacji morza wewnętrznego pomiędzy wyspami tego kraju. Do tej pory stosowano je w utylizacji odpadów, co pozwoliło nie tylko na zmniejszenie poziomu zanieczyszczenia, lecz także na oszczędności – producent EM w Polsce podaje przykład miasta Kani, w którym technologia ta pozwoliła na redukcję kosztów o 15%.

Technologię EM wykorzystuje się obecnie w 120 krajach świata. Najczęściej w rolnictwie ekologicznym, zarówno w celu użyźniania gleb, jak i przy przerobie odpadów organicznych lub w hodowli zwierząt. EM służą do przerobu zwierzęcych odchodów na kompost i eliminacji odoru w pomieszczeniach hodowlanych.
Chociaż technologia Efektywnych Mikroorganizmów od ponad dwudziestu lat, u nas nie jest jeszcze powszechnie znana. Wydaje się jednak, że na poznanie zasługuje – dzięki niej możemy w absolutnie naturalny sposób zwiększyć żyzność gleby, nie metodą wprowadzania tam inwazyjnej chemii, lecz przywracając utraconą, najbardziej żyzną warstwę.