Kończące się wakacje, powrót do szarej codzienności i obowiązków, coraz krótsze dni, a tym, samym mniej słońca to najczęstsze powody tzw. „jesiennej depresji”, na którą uskarża się coraz więcej ludzi. Objawia się ospałością, brakiem energii, zniechęceniem i przygnębieniem.

Objawy

Największym wrogiem staje się budzik. Coraz trudniej nam wstawać, szczególnie gdy za oknem z dnia na dzień robi się coraz ciemniej, a w perspektywie mamy powrót z pracy lub ze szkoły wieczorem, kiedy słońce zdążyło już zajść. W związku z tym przesuwamy budzenie na „za pięć minut”, co w konsekwencji prowadzi do porannego, nerwowego pośpiechu, kiedy nagle nie możemy znaleźć telefonu, kluczy, miotamy się po mieszkaniu, a często też spóźniamy z tego powodu do pracy.

W pracy trudniej nam się skupić na obowiązkach, wszystko nas rozprasza, koncentracja gdzieś znika. Przez większą część dnia wspomagamy się kawą, pitą w coraz większych ilościach, herbatą, a często także energetykami, których głównym składnikiem jest cukier. Często zdarza nam się przysnąć, albo nieustannie ziewamy, obwiniając o taki stan rzeczy ciśnienie. Zaniedbujemy zobowiązania i trudniej nam się wywiązać z zadań i terminów, co jeszcze bardziej pogarsza nasz stan, ale nie wpływa na lepszą wydajność w pracy.

W ten sposób wpadamy w błędne koło marazmu, ospałości i apatii, żeby się pocieszyć sięgamy po czekoladę i inne słodycze, ale jedyne, co wzrasta to nasza waga. Energii nadal brak, a do tego dochodzą wyrzuty sumienia z powodu nadprogramowych kilogramów.

Co na to medycyna?

W medycynie jednostka chorobowa zwana „jesienną depresją” nie jest klasyfikowana. Tego typu schorzenie jest nazywane SAD (Seasonal Affective Disorder – sezonowe zaburzenie nastroju) i nie zalicza się do depresji. To raczej osłabienie organizmu, którego przyczyn jest kilka:

  • Brak słońca powoduje produkowanie większej ilości melatoniny, hormonu powodującego senność.
  • Znaczne skoki temperatur i ciśnienia – szczególnie dotkliwie odczuwane są one przez meteopatów, co dodatkowo powoduje u nich nasilenie się wszystkich objawów. U pozostałych osób takie nagłe zmiany pogody też powodują przygnębienie, szczególnie listopadowe pluchy i nadchodzący wraz z nimi sezon przeziębień i gryp.

Większość przypadków SAD kończy się w okolicach Bożego Narodzenia i prawdziwej białej zimy, kiedy nastrój radosnych przygotowań miesza się ze słońcem, odbijającym się w białym puchu. Towarzyszy nam wówczas wrażenie, że dzień trwa dłużej i jest bardziej słoneczny.

Jeśli jednak należysz do mniejszości, u której jesienne przygnębienie (SAD) przeciąga się do wiosny, zapraszamy do dalszej części artykułu.

oko

Naturalne sposoby na chandrę

Nie możemy się poddać jesiennej chandrze, szkoda na to naszego czasu i życia. Można sobie z nią skutecznie poradzić i to tanimi, domowymi, naturalnymi metodami. Bez zbędnej suplementacji i wizyt u lekarzy.

Poranki

Zacznijmy od poranków. Zamiast walczyć z budzikiem i ciągle przesuwać alarm, najlepiej szybko wstać, zanim jeszcze zastanowimy się nad tym, co tak naprawdę się dzieje. Ciągłe drzemki wcale nie sprawią, że będziemy bardziej wyspani, wręcz przeciwnie, taki przerywany sen nie przyniesie ani odpoczynku, ani nie doda energii. Jest niezdrowy i sprawi, że przez niego nie będziemy mieć odpowiednio dużo czasu na poranne przygotowania przed wyjściem. A na te, szczególnie w okresie jesienno-zimowym, warto przeznaczyć dodatkowe minuty i wykorzystać je na poprawiające humor i nastrój czynności.

Ciepły prysznic pobudzi krążenie i pozwoli nam się dobudzić, sprawi, że perspektywa wyjścia spod ciepłej kołderki nie będzie tak przykra, jak dotychczas. Poza prysznicem dobrym sposobem na rozruszanie całego ciała jest gimnastyka. Nie musi być to nic wielkiego, ot proste ćwiczenia ruchowe, najlepiej wykonywane przy otwartym oknie, co doskonale dotleni organizm. Gimnastykę w domu możemy zamienić na krótki spacer, np. po świeże pieczywo, przejażdżkę na rowerze lub jogging. Aktywność fizyczna doda nam energii i wyzwoli endorfiny, czyli hormony szczęścia, które poprawią nam nastrój na dłużej niż tabliczka czekolady. I nie będziemy mieć po niej żadnych wyrzutów sumienia, wręcz przeciwnie, będzie nam towarzyszyć uczucie spełnienia, że zrobiliśmy coś dobrego dla siebie.

Teraz czas na śniadanie. Niech będzie pożywne i kaloryczne. Ulubione kanapki z pełnoziarnistym pieczywem i ulubionym twarożkiem, omlet z warzywami lub musli słodzone miodem, z dodatkiem bakalii i domowego dżemu – to pyszne propozycje na chandrę. Chcąc oszczędzić czas, śniadanie możemy przygotować poprzedniego dnia, wówczas perspektywa zjedzenia czegoś smacznego, umili nam poranne wstawanie.

Zamiast porannej kawy wybierzmy zieloną herbatę. Podobnie do kawy zawiera kofeinę, jednak jej działanie jest spowalniane i uwalniane stopniowo, dzięki obecności w jej składzie garbników roślinnych. Kawa dostarcza energii szybko, ale to krótkotrwały efekt, który nie pozostanie z nami zbyt długo.

Wieczory

Wieczorami, zamiast słodyczy, dostarczmy sobie naturalnej dawki magnezu w postaci domowego kakao. Musi być to kakao naturalne, a nie sztuczny, rozpuszczalny zmiennik. Posłódźmy je miodem, dodajmy odrobinę wanilii, cynamonu lub imbiru – taki napój wspaniale rozgrzeje, doda energii i uzupełni ewentualne niedobory tego pierwiastka, który jest odpowiedzialny za nasze niekontrolowane podjadanie czekolady.

Światło i kolory

Poza dietą, unikaniem kawy i słodyczy oraz aktywnością fizyczną to, czego brakuje naszemu organizmowi najbardziej, to słońce. Na niekorzystne warunki atmosferyczne nie poradzimy zbyt wiele, jednak musimy wykorzystywać skromny zapas energii słonecznej na dany dzień. Spacerujmy jak najczęściej, jeśli na tygodniu jest to niemożliwe, to w weekendy zamiast siedzieć w domu i patrzeć przez okno, ubierzmy się ciepło i wychodźmy jak najczęściej. Warto pojeździć na rowerze, pobiegać, a nawet grabić liście – ruch na świeżym powietrzu, nawet w chłodniejsze dni, jest zbyt cenny, żeby z niego rezygnować.

Wprowadźmy kolor do naszego mieszkania i życia. Z zebranych w parku liści zróbmy kolorowy bukiet, który z pewnością ożywi wnętrze pokoju.

Kolorowe powłoczki na poduszki, koc w mocnym, intensywnym kolorze sprawią, że wylegiwanie się na kanapie z książką będzie dużo przyjemniejsze. Nowe zasłony, barwny obrus, naczynia – otaczajmy się żywymi kolorami. Kupmy sobie czerwony szalik, żółty sweter, wprowadzenie koloru do mieszkania i garderoby sprawi, że na sam ich widok będziemy się uśmiechać i tryskać energią.

Jeśli na jesień planujemy przeprowadzkę, zadbajmy o to, aby nowe lokum miało duże okna, najlepiej od wschodu lub południa, wówczas będziemy się cieszyć naturalnym światłem już od rana.

Warto też zaplanować urlop wypoczynkowy poza sezonem, czyli właśnie na jesieni. Wybierzmy ciepły i słoneczny zakątek. Takie wakacje to wbrew pozorom oszczędność, ponieważ o tej porze możemy liczyć na spore zniżki w hotelach i podczas kupna biletów. Brak turystów, a tym samym kolejek na każdym kroku pozwoli nam lepiej wypocząć i naładować akumulatory. Będzie nam łatwiej znieść długie, polskie i chłodne wieczory. A nastrój oczekiwania na wyjazd skutecznie poprawi nam humor.

Te proste, domowe środki pozwolą skutecznie walczyć z syndromem „jesiennej depresji”.